Recenzja książki Joanny Mróz “wydatki domowe pod kontrolą”

„Nie to czyni Ciebie bogatym ile zarabiasz, ale co robisz z pieniędzmi” – złota myśl po przeczytaniu książki Joanny Mróz

skos_gora_big

Dzisiejszy wpis został zainspirowany książką Joanny Mróz „Wydatki domowe pod kontrolą” . Na wstępie dodam iż książka jest dedykowana głównie kobietą, ale przecież żyjemy w dobie równouprawnienia i mężczyźni również mogą zajmować się domowym budżetem. Pozwolę więc sobie na przedstawienie głównych myśli wraz z moimi wnioskami.

Oszczędzaj pieniądze i zaplanuj budżet

Gdybym miał wskazać najważniejszą idee z książki to wybrałbym właśnie to przesłanie. Z resztą jak wskazuje tytuł książki. Autorka w niej radzi aby w pierwszej kolejności zapisać wszystkie wydatki oraz swoje dochody. Z reguły kwestia dochodów jest łatwa, przeciętna rodzina może je wyliczyć na palcach jednej ręki. Zdecydowanie gorzej ma się kwestia wydatków …

Autorka proponuje szczegółową analizę wydatków i powiem szczerze że iż jak sam starałem się tylko wydawać na faktycznie niezbędne rzeczy to po pół roku czułem się źle. Faktycznie taka metoda działa, ale nie zostawienie sobie żadnej rezerwy a przyjemności nie sprawdza się u mnie a ponoć jestem typem oszczędzacza. W moim przypadku problem rozwiązał już 50zł/mies na dowolne wydatki mimo iż często nawet nie wydałem tej kwoty. Z mniejszą nie testowałem, a większa natomiast fakt była „przyjemniejsza”, ale nie wiele. Na podstawie własnych doświadczeń rekomenduje zostawienie sobie małego „kieszonkowego” na dowolne wydatki w wysokości kilku procent. Różnicy dużej w budżecie nie będzie za to psychiczna fenomenalna.

Moim zdaniem jednym z najlepszych pomysłów jakie przedstawiła na zarządzanie było odjęcie od pensji swoich miesięcznych zobowiązań (czynsz, telewizor oraz raty) i podzielenie pozostałych pieniędzy na poszczególne dni (podziel przez 30) i trzymanie w kopertach. Szczerze mówiąc to nie jestem zwolennikiem podziału na dni gdyż preferuje okresy miesięczne, ale z moich doświadczeń powiem iż trzymanie tego co możemy wydać w gotówce sprawdza się znakomicie w celu oszczędzenia na wydatkach. Dla jednych (jak ja) jest to okres miesiące dla innych dzienny. Okresy dzienne stosowałem jedynie w delegacjach choć trzymałem się tego dość luźnie czytaj więcej wydawałem aby zakup na kilka dni, a potem nie kupowałem gdyż miałem zapas jedzenia … itp.

Nie korzystaj/Unikaj z karty kredytowej.

Autorka wręcz zniechęca do karty. Obecnie pomysł aby spłacać kartę z limitu w koncie jest nie praktyczny gdyż oprocentowania są takie same (obecnie 12%). Argumenty za korzystaniem z karty są kilka. Nie trzeba nosić gotówki, okres bez odsetkowy oraz wygodny limit. Chyba każdym dusigroszom znany jest trick który pozwala zarabiać na karcie. Mianowicie płacimy kartę, a niewydaną gotówkę trzymamy na koncie i spłacamy ją kartę po 30dniach (lub ile wynosi limit bez odsetkowy). My nie płacimy odsetek, ale bank daje nam procentowanie konta. W ten sposób można z banku wycisnąć 0,2-0,6% poniesionych wydatków niby niewiele, ale kilkadziesiąt złotych co miesiąc to zawsze na plus. Z kolei na promocjach w postaci cash back można wycisnąć dodatkowy procent. Sumując grosz do grosza może się okazać iż jesteśmy dodatkowy tysiąc złotych rocznie do przodu. Są też ciemne strony taka zabawa przez nieuwagę może nas kosztować (koszt karty, spóźniliśmy się ze spłatą …) . Jednak największym minusem jest brak kontroli nad wydatkami bo aby zapłacić 10zł zbliżamy kartę a aby zapłacić 1’000 również tylko zbliżamy kartę. Z psychologicznego puntu widzenia czujemy cenę tak samo, natomiast w przypadku gotówki sprawa jest odwrotna (ten papierek ma dla nas wartość którą widzimy).

Nie nadpłacał kredytów wszystkimi oszczędnościami tylko zostaw część.

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych porad. Z jednej strony dzięki każdej nadpłaconej złotówce w uproszczeniu zyskujemy dwa złote w perspektywie całego kredytu z drugiej strony gotówka chroni nas przed problemami finansowymi. Decyzja nie jest łatwa jeśli nadpłacimy kredyt dziś to zwróci nam się dopiero po latach natomiast gdybyśmy mieli problemy finansowe to bank z reguły kredytu nie udzieli. Zaleganie z jedną płatnością na tysiąc złotych to problem, ale kilkanaście po kilkadziesiąt to dramat (mimo iż suma jest niższa). Aby to zilustrować najlepsze jest pytanie czy kupisz chleb na kredyt u sprzedawcy tylko dlatego że nadpłaciłeś kredyt w banku?

Moim zdaniem optymalnie by było założyć limit na koncie równy naszym oszczędnością a formalnie je przeznaczyć na spłatę kredytu/zadłużenia. Wówczas możemy je wypłacić zawsze natomiast niewykorzystany debet jest mało kosztowy (1-2%) w porównaniu do kredytu. Warto pamiętać iż nie jest to złota recepta, bo już wykorzystany limit będzie zwykle droższy od kredytu. Jednak z definicji nie zamierzamy przecież korzystać z oszczędności.

Podsumowując

Książka jest dobra i przedstawione rady mają zastosowanie nie tylko dla kobiet. Polecam ją każdemu kto ma kontakt z jakimkolwiek budżetem. Przy okazji podziel się w komentarzu czy chciałbyś czytać tego typu recenzje a może masz konkretne przykładu książek które chciałbyś abym zrecenzował w ten sposób?